Skocz do zawartości




Zdjęcie

Wiosenne dokrzewianie pszenicy ozimej - TAK czy NIE?

Napisany przez losktos, 10 luty 2016 · 2466 wyświetleń

dokrzewianie pszenica ozima
Śledząc forum AF kilkakrotnie spotkałem się z wpisami o dokrzewianiu pszenicy. Jako, że w ok. 70 % zabieg ten jest w ogóle bezsensowny i wiele osób ciągle waha się z podjęciem konkretnej decyzji, postanowiłem poświęcić chwilę i wyjaśnić całe sedno tego zabiegu. Nie będę tutaj opisywał szczegółowo metod dokrzewiania (informacji na ten temat jest pełno w internecie i gazetach rolniczych) ale postaram się przedstawić zagadnienia decydujące o sensowności zabiegu.

Jak wiadomo dokrzewianie za pomocą azotu azotanowego, CCC i według innych metod wcale nie jest mitem. To po prostu działa i nie ma co do tego wątpliwości (jeżeli w to nie wierzysz to raczej nie czytaj dalej). Jest wiele sytuacji w których zabieg ten jest naprawdę uzasadniony (późny siew, słaby rozwój jesienią itd. itd.) Podstawowymi kryteriami do tego czy wykonywać zabieg są 3 kluczowe zagadnienia:
  • Obsada i stopień rozkrzewienia roślin jesienią
  • Czas w którym „zaczyna się wiosna”
  • Warunki panujące wiosną
O ile pierwsze zagadnienie jest dla każdego oczywiste o tyle na drugie i trzecie rzadko kto zwraca uwagę, a są one (szczególnie 2) tak samo ważne jak pierwsze i moim zdaniem właśnie termin ruszenia wegetacji w największym stopniu decyduje o tym czy daną plantacje dokrzewiać czy nie.

Teraz trochę cyferek. Przyjmuje się że optymalna obsada pędów kłosonośnych wynosi 700-1000 szt./m2 (różne źródła podają różne informacje, zależy to od odmiany, typu, więc nie traktujcie tego jak wyrocznie). Znając obsadę roślin wystarczy podzielić zakładaną liczbę pędów przez liczbę roślin na metrze i mamy jasny wynik.

Teraz dla zobrazowania całego procesu skupmy się na konkretnym przykładzie:

mamy plantacje o obsadzie 350 roś/m2 i rośliny są na przełomie faz 3-4 liści i początku krzewienia. Na większości roślin można zauważyć jedno rozkrzewienie


700-1000 / 350 = 2-2,8 (dla zaokrąglenia 3) pędy na roślinie – obsada docelowa


Mamy ustaloną docelową liczbę pędów, następnie porównujemy ją z faktycznym stanem.
(nie będę rozpatrywał tutaj sytuacji gdy mamy 3 i więcej rozkrzewień bo wtedy wiadomo że nie ma nad czym się zastanawiać).

Jak wiadomo pszenica krzewi się również na wiosnę (nawet bez szczególnych zabiegów pobudzających krzewienie). No więc jak teraz stwierdzić czy dane rośliną dobiją do tych 3 pędów samodzielnie czy trzeba im pomóc? I tutaj właśnie odpowiedź daje wspomniane wcześniej 2 kryterium. Czyli czas „rozpoczęcia wiosny” lub po prostu ruszenia wegetacji (celowo używam terminu "rozpoczęcia wiosny" a nie "ruszenia wegetacji" bo mam na myśli nie tylko rozpoczęcie wegetacji pod kątem przyrodniczym ale między innymi termin rozpoczęcia prac polowych takich jak nawożenie itp)

Zapyta ktoś, "co ma piernik do wiatraka, jaki czas?” - oto wyjaśnienie. Pszenica może krzewić się max. do ok. 15 kwietnia. Po tym terminie zmienia się stosunek długości dnia i nocy, dzień wydłuża się do ponad 14 godzin i roślina bezpowrotnie przechodzi w fazę strzelania w źdźbło – po tym terminie żadne zabiegi nie dokrzewią roślin. I to właśnie okres od terminu ruszenia wegetacji do daty mniej więcej 15 kwietnia determinuje fakt czy rośliny trzeba pobudzać do krzewienia czy nie

Dla zobrazowania rozbijmy tą naszą wirtualną plantacje na 2 sytuacje.

1. Wiosna startuje normalnie, temperatury stopniowo rosną, wjeżdżamy z azotem w pierwszych dniach marca. W takim wypadku praktycznie żadne zabiegi dokrzewiające nie mają sensu. Azot podany przy ruszeniu wegetacji w zupełności wystarczy (i to nawet nie koniecznie z dużym udziałem N azotanowego). Rośliny mają dużo czasu do wspomnianego wcześniej 15 kwietnia i spokojnie „nadrobią zaległości”.
2. Na przedwiośniu powraca zima (sytuacja z 2013 roku – z N wjechałem dopiero w kwietniu). W takim wypadku zabiegi dokrzewiające jak najbardziej wskazane, czasu jest mało i każde pobudzenie krzewienia jest na wagę złota. Na pierwsze dawki N w takich sytuacjach najlepiej decydować się na saletrę amonową (bądź inny nawóz o podobnym podziale form N) i dodatkowo w zależności od terminu zabieg 0,5-0,7 l/ha CCC naprawdę może pomóc.

W obu sytuacjach o sensie zabiegu będzie decydowało też 3 kryterium czyli warunki panujące wiosną. Nie raz obserwuje się sytuacje gdzie wegetacja ruszyła ale rośliny rosną „niemrawo”. Wody zwykle w tych fazach nie brakuje (chociaż rok 2015 pokazał, że nie ma na to reguły) a całym sprawcą powolnego wzrostu są zazwyczaj wahające się temperatury. W tym wypadku stosowanie CCC może być utrudnione ponieważ do rośliny substancja ta wnika w temperaturze 8 C. Można w tych sytuacjach ratować się 2 sposobami: dodatek adiuwantu (zwykle pozwala na wniknięcie substancji w temperaturach od 5 C) lub zabieg wykonywać w godzinach przed południowych, tak aby substancja wniknęła do rośliny przed spadkiem temperatury. Działanie pobudzające formy azotanowej azotu również może być nieco słabsze (w niższych temperaturach azot azotanowy pobierany jest słabiej)


Myślę, że udało mi się mniej więcej wyjaśnić kiedy faktycznie decydować się na dokrzewianie. Aby ten wpis nie był tylko teorią w kolejnym wpisie postaram się to poprzeć praktycznym przykładem. Niestety będzie on mógł służyć jako wzór raczej na następny sezon (chce wykonać zdjęcia w momencie ruszenia wegetacji i w momencie rozpoczęcia strzelania w źdźbło, określić liczby pędów z uwzględnieniem zastosowanego nawożenia itp.)

Na razie musi wystarczyć teoria ;)

Link do kolejnego wpisu
http://www.agrofoto....dczenie-polowe/




A czy pszenicę jarą można również dokrzewić CCC?

  • Raportuj

teoretycznie tak, ale zwykle to nie ma sensu. Po zmianie długości dnia do powyżej 14 godzin (ok. 15 kwietnia) zmienia sie działanie poszczególnych hormonów i pszenica mimo różnych zabiegów będzie "gonić" do strzelania w źdźbło. Z kolei przed 15 kwietnia zwykle w pszenicach jarych jest za wcześnie na dokrzewianie.

Najlepiej to trzymać się nieco zwiększonej normy wysiewu i odpowiedniego nawozenia.

  • Raportuj