Skocz do zawartości




Zdjęcie

AgroFoto.pl z wizytą u Japońskich rolników

Napisany przez agrofoto, 05 sierpień 2013 · 16707 wyświetleń

Ostatni zasadniczy dzień naszej wizyty w Japonii przypadał na odwiedziny u lokalnych rolników. W planach było spotkanie z dwoma rolnikami, którzy posiadają swoje gospodarstwa właśnie w rejonie Obihiro na wyspie Hokkaido. Klimat na Hokkaido różni się nieco od tego na Honsiu (gdzie znajdują się największe japońskie miasta: Tokio, Jokohama, Osaka, czy Kioto). Zimy są nieco bardziej surowe, a lata nie tak gorące. Produkcja rolna jest jednak w zasadniczej części skupiona właśnie na Obihiro. To tam znajdują się największe gospodarstwa, które wytwarzają najbardziej znaczącą część całości produkowanej w Japonii żywności.
Średnia powierzchnia gospodarstwa rolnego w Japonii wynosi około 30 hektarów. Główne uprawy to pszenica, rzepak, jęczmień oraz kukurydza, a także ziemniaki i w mniejszym stopniu warzywa, takie jak cebula, kapusta, czy tzw. pochrzyn chiński (chiński ziemniak, jam).

Załączony obraz
Uprawa buraków cukrowych na wyspie Hokkaido


Pochrzyn to roślina spotykana wyłącznie w Azji Południowo-Wschodniej (Japonia, Chiny, Korea). Jego łodygi pną się na stawianych podporach z siatki, osiągając wysokość nawet do 8 metrów. Do spożycia nadają się bulwy, rosnące pod ziemią. Bulwy te zazwyczaj gotuje się przed spożyciem, na podobnej zasadzie do klasycznych, europejskich ziemniaków. Pnącze są wycinane przed wykopaniem bulw, a następnie kompostowane.

Załączony obraz

Z wizytą u pierwszego z rolników


Chociaż w drodze z Kioto do Tokio widzieliśmy przez okna Shinkansenu ciągnące się pola ryżowe, nie jest to główna uprawa w Japonii (biorąc pod uwagę strukturę zasiewów ziemi rolnej w Japonii). Ryż rośnie na specyficznych stanowiskach uprawowych, przez znaczną część wegetacji w wodzie. Dlatego jego uprawa jest utrudniona. Dlatego korzysta się ze specjalnych maszyn oraz ciągników przystosowanych do produkcji ryżu, których wzmocnione i uodpornione na wodę i wilgoć podwozie pozwala na uprawę i jazdę w pokrytych wodą polach. Jest to typowe dla ciągników Kubota, przeznaczonych do uprawy warzyw i ryżu, które oprócz specjalnej wodoodpornej konstrukcji podwozia, charakteryzują się mniejszą od konkurencyjnych maszyn masą całkowitą, przy podobnych mocach silników. Dlatego lżejsze ciągniki Kuboty sa chętniej wykorzystywane na glebach delikatnych, na których uprawia się warzywa. Co więcej, w ciągnikach Kubota stosowane jest innowacyjne rozwiązanie pozwalające na zmianę rozstawu osi w ciągnikach podczas jazdy. W tym celu steruje się odpowiednim pokrętłem. Pozwala to wykorzystywać jeden ciągnik rolniczy do wielu prac polowych przy różnych uprawach, które cechują się różnymi wymaganiami dotyczącymi szerokości rozstawu rzędów. To główne argumenty przemawiające za tym, że w parkach maszynowych japońskich gospodarstw dominują ciągniki Kubota. Nie jest to wyłącznie ślepe wspieranie krajowego przemysłu, ale uzasadniony wybór maszyn, które pozwalają na bardziej efektywną i przyjazną dla środowiska produkcję. Dotyczy to również mniejszej niż w wielu konkurencyjnych ciągnikach emisji spalin.

Załączony obraz
Podpory z siatki do uprawy pochrzynu


Co również warte odnotowania, w gospodarstwach japońskich, w przeciwieństwie do standardów europejskich, wykorzystuje się znacznie więcej ciągników. Każda maszyna jest wykorzystywana do wykonania konkretnych prac polowych. Dzięki temu rzadko kiedy ciągnik w ciągu roku przepracowuje więcej niż 250-300 motogodzin. I tak rolnik, który dysponował ok. 30 hektarami pól uprawnych, posiadał 7 ciągników. Z kolei rolnik gospodarujący na 70 hektarach, posiadał aż 11 ciągników! Ponadto park maszynowy w gospodarstwach jest zazwyczaj bardzo rozbudowany. Wynika to zazwyczaj ze zróżnicowania i specyfiki poszczególnych upraw. Różnych maszyn używa się do siewu i zbioru różnych warzyw.

Załączony obraz
Rozwiązanie technologiczne do sterowania rozstawem osi


Co warte zauważenia, rolnicy japońscy (a przynajmniej ci, z którymi mogliśmy porozmawiać), wymieniają swoje ciągniki średnio co siedem lat. Po tym okresie użytkowania sprzedają je (trudno było ustalić komu – zapewne rolnikom o mniejszych areałach), a sami decydują się na zakup nowych maszyn. Takie podejście z pewnością ogranicza czas oraz koszty związane z ewentualnymi naprawami. Wiadomo bowiem, że im maszyna starsza, tym staje się bardziej „awariogenna”.

Załączony obraz
Japoński gospodarz na zdjęciu z największym ciągnikiem, jaki posiada w gospodarstwie (135 KM)


Ponadto rolnicy dysponują bardzo zróżnicowanym sprzętem do kultywacji gleby: są to glebogryzarki, kultywatory, agregaty i inne maszyny. Każda wykorzystywana w kontekście specyfiki uprawy, która na danym polu ma być zastosowana. Co warte odnotowania, rolnicy japońscy nie wykorzystują ciągników rolniczych do transportu. W gospodarstwach nie ma przyczep, a do transportu wykorzystuje się głównie samochody ciężarowe. Różne uprawiane warzywa wymagają również zupełnie różnych maszyn do ich zbierania. Dlatego rolnicy dysponują kombajnami do zbioru ryżu, kombajnami do ziemniaków oraz innych kombajnów bądź prostszych maszyn, przypominających nasze kopaczki.

Załączony obraz
Rozdrabniacz do chwastów w jednym z odwiedzanych gospodarstw


Temat transportu jest ściśle powiązany z pracą podczas żniw. Otóż rolnicy japońscy rzadko kiedy decydują się na kupno własnego kombajnu zbożowego. Zazwyczaj łączą się w zespoły 3-4 rolników i jako lokalna grupa wypożyczają kombajn w dostępnych wypożyczalniach. Co również ciekawe, kombajny japońskie (np. marki Kubota) to maszyny o małej mocy silnika. Wynika to ze specyfiki tutejszego rynku, gdzie wykorzystuje się maszyny lekkie o mniejszej mocy. Silniki w japońskich kombajnach zbożowych rzadko kiedy przekraczają moc 100 KM. Była to zresztą jedna z kwestii poruszonych podczas spotkania z zarządem firmy na początku wizyty w Japonii. Przedstawicielstwo kierownictwa przyznało, iż chcąc rozpocząć ekspansję nie tylko na europejskim rynku traktorów, ale również kombajnów zbożowych, konieczne jest przygotowanie nowych modeli o większej mocy, przystosowanych do europejskie warunki i standardy upraw.
Obok wskazanych różnic w rolnictwie japońskim i europejskim, można wyróżnić też cechy wspólne. Na pewno do takich należą standardy stosowania środków ochrony roślin oraz nawozów sztucznych (NPK). Dawki stosowane w Japonii są zbliżone do zastosowań europejskich. Rolnicy natomiast w zgoła odmienny sposób poszerzają swoją wiedzę z zakresu agrotechniki. W kwestiach nawożenia i ochrony roślin opierają się głównie na wiedzy ekspertów z centralnych agencji zajmujących się produkcją roślinną. Zazwyczaj wykonują oni zabiegi zgodnie z zaleceniami tychże ekspertów. Agencje te, oprócz narzucania pewnych strategii ochrony i nawożenia roślin, decydują również o polityce cenowej płodów rolnych. Można zatem wywnioskować, że rolnictwo japońskie jest w pewnym stopniu sterowane centralnie.

Załączony obraz
Japońska pszenica


Hodowla w Japonii opiera się głównie na produkcji wołowiny, wieprzowiny oraz jagnięciny. Japonia niemal nie produkuje drobiu (własne potrzeby w tym zakresie spełnia poprzez import). Japońscy hodowcy nie są jednak w stanie zaspokoić potrzeb kraju w zakresie spożywania produkowanych rodzajów mięs, dlatego Japonia musi wspomagać się importem. Dotyczy to głównie wołowiny i wieprzowiny, która jest sprowadzana z Australii lub Stanów Zjednoczonych (United States Department of Agriculture Foreign Agricultural Service, Livestock and poultry, World markets and trade, April 2013). Ogromne ilości spożywanych ryb sprawiają również, że Japonia jest jednym z potentatów w światowym imporcie tego surowca (April 2010, FACT SHEET: The international fish trade and world fisheries, United Nations Food and Agriculture Organization (FAO)).

Załączony obraz
Gospodarstwo rolne ukierunkowane na produkcję wołowiny


Podsumowując, obok wielu znaczących różnic między rolnictwem europejskim, a japońskim, można znaleźć również pewne cechy je łączące. Na pewno specyfika upraw na Dalekim Wschodzie jest zupełnie inna ze względu na warunki środowiskowe, geograficzne, ale również kulturowe, czy zaszłości historyczne i tradycje.

Załączony obraz
Maszyna Kuboty podczas pracy


Na zakończenie, już z powrotem w Tokio, przygotowano dla nas kolację pożegnalną w hotelowej restauracji. I była to kolacja najwyższych lotów. Motywem przewodnim był teppanyaki – to styl kuchni japońskiej, który charakteryzuje się przyrządzaniem potraw na grillowanej blasze. Każdy stolik w restauracji był doposażony w grilla oraz miał przydzielonego kucharza, który przygotował coraz to bardziej wymyślne potrawy. A to wołowina z grilla na krwisto, a to smażone owoce morza, a na deser jeszcze smażona cukinia. Wszystko przygotowane w niesamowity sposób. Tak naprawdę, jakość i smak posiłków nie miały znaczenia – liczyła się możliwość obserwowania kucharzy przy pracy. Czułem się nie jak w restauracji, a jakbym był w teatrze, gdzie aktor wygłasza swoją życiową rolę. Panowie kucharze byli po prostu mistrzami w tym, co robili. Kolacja powiązana była również z częścią oficjalnych podziękowań oraz pożegnań. Niestety polska ekipa jako pierwsza (wraz z Niemcami) opuszczała rano hotel, dlatego warto było pożegnać się jeszcze tego wieczora.

Załączony obraz
Pożegnalny rzut oka na Tokio. W drodze na lotnisko Narita


Wizyta u japońskich rolników stanowiła ostatni ważny punkt wizyty w Japonii. Choć tak naprawdę czekała na nas jeszcze jedna niespodzianka. Była to również niespodzianka dla zespołu japońskiego, który przygotowywał całą wizytę europejskich dziennikarzy. Okazało się bowiem, że do hotelu w Tokio, gdzie mieliśmy nocować po raz ostatni (przed odlotem do Europy) zatrzymał się również prezydent Francji, Francois Hollande, który przyjechał z oficjalną wizytą do Japonii. Oczywiście, zgodnie z protokołem dyplomatycznym, szczegóły takiej wizyty (takie jak choćby miejsce noclegu VIPa) są zazwyczaj objęte ścisła tajemnicą. Dlatego dowiedzieliśmy się o tym, będąc już w autobusie, który zabrał nas z tokijskiego lotniska po powrocie z Obihiro. Niestety nie udało się zorganizować prywatnej konferencji prasowej z panem prezydentem wyłącznie dla przedstawicieli europejskich mediów rolniczych. Cóż, może innym razem :-)

Załączone miniaturki

  • Załączony obraz