Skocz do zawartości




Zdjęcie

Profilaktyka swoista i nieswoista niektórych chorób biegunkowych świń

Napisany przez TrouwNutrition, 16 październik 2012 · 2518 wyświetleń

prfilaktyka trzoda żywienie

Dodany obrazek

Artykuł opublikowany w 1(19)/2012 numerze dwumiesięcznika „Trouw i MY”



Profilaktyka swoista i nieswoista niektórych chorób biegunkowych świń


Dodany obrazek




lek. wet. Krzysztof Sieradzki MBA
specjalista chorób trzody chlewnej
specjalista prewencji weterynaryjnej i higieny pasz w Ełku

Warunki, w jakich utrzymywane są zwierzęta, to jeden z kluczowych czynników w profilaktyce różnych chorób świń. Temperatura w kojcach, wilgotność, zagęszczenie, dostęp do paszy i wody, przeciągi – mogą mieć wpływ na zachorowalność zwierząt. Dbając o zdrowie świń, nie możemy skupiać się jedynie na środkach farmaceutycznych. Musimy także zapewnić właściwe warunki zoohigieniczne.

Sposoby kontroli chorób
Do podstawowych chorób biegunkowych występujących u prosiąt możemy zaliczyć jednostki chorobowe wywoływane przez bakterie E. coli, Clostridium perfringens oraz pierwotniaki Eimeria i Isospora. Występowanie drobnoustrojów chorobotwórczych w środowisku w ilości na tyle dużej, by wywołać objawy kliniczne choroby, jest kluczowym czynnikiem do powstania objawów i strat przez nie wywołanych.

Profilaktyka przy użyciu szczepionek czy metafilaktyka przy użyciu antybiotyków jest bardzo ważnym sposobem na kontrolę tych chorób. Jednak nie gwarantuje nam to pełnego i każdorazowego sukcesu. Właściwie ze wszystkimi chorobami zwierzę może sobie dać radę przy niewielkim wsparciu farmakologicznym, ale tylko wtedy, gdy jest silne i odporne. Warunki, w jakich przebywa, dostęp do wody i paszy, ich jakość mają duży wpływ na stan zdrowia.

Jak się ustrzec przed podstawowymi stratami?
U prosiąt ssących zaraz po urodzeniu może pojawić się biegunka powodująca poważne straty. Prosięta chudną, stają się coraz słabsze i w końcu zdychają. Może to objąć wiele prosiąt z miotu i spowodować znaczne straty ekonomiczne. Zasadniczo objawy takie spowodowane są przez pałeczki E. coli i/lub Clostridium perfringens. Różnicowanie można przeprowadzić na podstawie badania sekcyjnego. Może mieć to znaczenie praktyczne, gdy zastanawiamy się, jaką szczepionkę dobrać. Oczywiście o badanie sekcyjne, postawienie szczegółowej diagnozy i dobór szczepionki dobrze jest poprosić doświadczonego lekarza weterynarii. Ponieważ jednak cena szczepionek zawierających antygeny skierowane przeciwko jednej przyczynie, jak i obu są podobne w cenie, można użyć wieloważnej szczepionki i zagwarantować sobie spokój niezależnie od przyczyn powstania problemu.



Dodany obrazek


Badania laboratoryjne prowadzone w Polsce w zasadzie nie wykazują obecności Clostridium. Jednak praktyka terenowa wskazuje, że dużo lepsze efekty uzyskiwane są przy stosowaniu szczepionek wieloważnych. Na taki stan rzeczy może mieć wpływ duża wrażliwość Clostridium na tlen. Jest to bowiem bakteria beztlenowa i są trudności z dostarczeniem jej żywej do laboratorium. W celu uzyskania stabilnego efektu profilaktycznego należy więc szczepić lochy, które wraz z siarą przekażą prosiętom przeciwciała. Te z kolei będą chronić prosię przed zachorowaniem.

Czy samo szczepienie loch wystarczy?
Wydaje się, że jednak nie. Ważnych jest tu kilka szczegółów. Po pierwsze: wprowadzenie szczepienia, które należy przeprowadzić tak, by dobrze indukować odporność u loszek i zapewnić przez to, że będą w stanie produkować duże ilości przeciwciał i przekazywać je w siarze prosiętom. W tym celu stosuje się podwójne szczepienie loszek, a następnie pojedyncze szczepienie przypominające w każdym kolejnym cyklu produkcyjnym. Po drugie: czynnikiem mającym wpływ na zdrowotność prosiąt jest zapewnienie im odpowiednio dużej ilości pobranej siary.

Różnicowanie w tym zakresie odbywa się już w pierwszych chwilach po urodzeniu. Przy przedłużającym się porodzie jedne prosięta wypijają dużo siary, a inne dużo mniej. Wszystkie czynniki decydujące o długości trwania akcji porodowej mogą kształtować także zdrowotność prosiąt. Każde osłabienie odporności może też mieć wpływ na efekt szczepienia. Zarobaczenie prosiąt, które może nastąpić jeszcze w drogach rodnych lochy, może obniżać odporność. Takie samo działanie immunosupresyjne mają toksyny grzybicze obecne w paszach, które wraz z mlekiem trafiają do prosiąt.

Warto tu też wspomnieć o warunkach, w jakich przebywają prosięta. Najlepiej się czują w temperaturze odczuwalnej 32°C, bez przeciągów i w niskiej wilgotności. Istotne znaczenie wydaje się mieć zdrowotność samej lochy, która, gdy zachoruje na MMA, zatrzymuje produkcję mleka. Prosięta, szukając płynów, piją, co się da, zarażając się dodatkowo drobnoustrojami chorobotwórczymi. Nie bez znaczenia ma także czystość wymienia lochy, dlatego warto dbać o stan higieny kojców porodowych poprzez ich dezynfekcję.

Możliwe zagrożenia
Gdy przeminie pierwszy okres zagrożenia, pojawia się kolejny. Bardzo często lochy są nosicielkami pierwotniaków z rodzaju Eimeria i Isospora. Są to po prostu kokcydia. Bytują w przewodzie pokarmowym lochy, ale u dorosłej sztuki nie są w stanie wywołać objawów klinicznych choroby. Jednak małe prosięta, poznając otoczenie, zarażają się nimi w pierwszych dniach życia i około 10. dnia u niektórych sztuk może pojawić się biegunka. Często prowadzi do wyniszczenia i śmierci. Gdy widzimy jej obraz u np. 3 prosiąt, wiemy, że 7 przypuszczalnie też jest zarażonych i mimo że nie wykazują objawów choroby, ich przewód pokarmowy może być częściowo uszkodzony. Pierwotniaki te bowiem niszczą nabłonek jelit, utrudniając wchłanianie pokarmu. Prosięta chudną i różnicują się. W zasadzie nic nie możemy zrobić z lochami.

Leczenie nosicielstwa nie przynosi oczekiwanych efektów. Pozostaje więc podać prosiętom metafilaktycznie preparat kokcydiostatyczny 4.-5. dnia życia, co powinno zapobiec powstaniu choroby i szkód z nią związanych. Jest na rynku kilka preparatów, które można zastosować w profilaktyce tej choroby. Wybór oraz zasadność stosowania najlepiej jest skonsultować z lekarzem weterynarii. Czy to jednak wystarcza? Kokcydia nie lubią wilgoci tak samo jak prosięta. Dobrze więc dbać o czystość środowiska przebywania prosiąt. Szczególnie, by stanowiska były suche. Można to osiągnąć przez regularne czyszczenie kojców, ale także przez stosowanie sypkich preparatów dezynfekcyjnych, które nie tylko niszczą bakterie, jaja kokcydiów, ale także znacznie osuszają środowisko. Utrzymanie odpowiedniej temperatury w legowiskach też ma wpływ na osuszanie powierzchni i wilgotność ścian, podłóg i powietrza.

Odporność prosiąt
Także przed odsadzeniem często pojawiają się biegunki, bo właśnie kończy się działanie odporności biernej, którą prosięta uzyskały wraz z siarą zawierającą przeciwciała. Prosięta zaczynają już jeść. Szukają pokarmu w różnych miejscach. Poznają coraz intensywniej otoczenie. Mają częsty kontakt z kałem matki, a wraz z nim z drobnoustrojami chorobotwórczymi. I zaczynają się kłopoty. Można to oczywiście leczyć antybiotykami. Można też wozić musztardę luzem… tylko… po co?

Jeśli prosięta zaczynają wykazywać pierwsze objawy biegunek w wieku ok. 3-4 tygodni życia, najprościej jest po prostu je odsadzić. Gdy zostaną przeniesione w czyste, suche miejsce, gdzie zapewniona im zostanie obfitość dobrze skomponowanej paszy, ciepło i bezpieczeństwo – zagrożenie szybko minie i ledwo co zauważone objawy z pewnością ustąpią. Aby tak się stało, nie wystarczy samo odsadzenie, trzeba wykonać odsadzenie do dobrych warunków zoohigienicznych.

Dodany obrazek


Zdarzyć się jednak może, że po kilku kolejnych dniach, a może tygodniach, niektóre szczególnie pierwotnie silne prosięta zaczynają źle wyglądać. Włos staje się nastroszony, skóra szarzeje, czasem pojawiają się obrzęki powiek i podgardla, a niekiedy też biegunki. W czasie gdy antybiotyki stosowane w paszach były standardem, prawie zapomnieliśmy o takich chorobach. Teraz, gdy zabroniono ich używania, widzimy je znów dość często. W przypadku wystąpienia choroby niezastąpiony wydaje się lekarz, który w pewny sposób potwierdzi rozpoznanie choroby i stosując odpowiednie antybiotyki, pomoże w uratowaniu od śmierci chorych zwierząt.

Frustrujące jest jednak, gdy musimy jeździć do naszych klientów, by leczyć wciąż tę samą chorobę, a oni borykają się z nią, ponosząc niepotrzebne straty wywołane upadkami, obniżonymi przyrostami sztuk po przechorowaniu i oczywiście kosztami leczenia. Czy można coś zrobić, aby się taki stan rzeczy nie powtarzał? Myślę, że można. Doświadczenie pokazuje, że powstanie tej choroby jest wynikiem nieroztropnych oszczędności, żeby nie powiedzieć skąpstwa. Powodem obrzękówki jest bowiem nadmierny rozwój chorobotwórczych szczepów E. coli. Kiedy on może wystąpić? W pierwszej kolejności, gdy prosię nie jest w stanie strawić dostarczonej mu paszy. A kiedy to nastąpi? Gdy oszczędzamy na prestarterze.

Diabeł tkwi w szczegółach
Aby pasza była tania, musi być zrobiona z tanich komponentów. Założyć można, że wszystkie prestartery zawierają odpowiednią ilość białka i energii, tudzież witamin i minerałów, a jednak po jednym mamy problemy, a po drugim nie, pomimo że parametry paszy są bardzo podobne. Sedno tkwi w szczegółach. Jednym z nich są surowce użyte do produkcji prestartera i nie w aspekcie ich parametrów, ale w ich strawności w przewodzie pokarmowym prosięcia. I tak na przykład małe prosię w zasadzie nie potrafi trawić śruty sojowej poekstrakcyjnej. Ponadto zawiera ona substancję antyżywieniową, inhibitor trypsyny, inaczej mówiąc – związek hamujący działanie enzymu odpowiadającego za trawienie białka.

Duża świnia poradzi sobie z dużą ilością śruty sojowej, a mały prosiak nie. Tani prestarter będzie zawierał dużo śruty sojowej. Dobry i niekoniecznie tani będzie miał jej może 5%. Reszta białka pochodzić będzie z innych źródeł, np. doskonałej mączki rybnej, suszonej rozpyłowo krwinki, białka ziemniaczanego, serwatki, mleka w proszku itp. Zboże użyte do prestartera może być nie tylko różnej jakości (wpływ na cenę), ale też może być poddane korzystnym, choć i kosztotwórczym zabiegom mającym na celu podniesienie jego strawności, np. ekstruzji, toastowaniu. Oczywiście w jednym prestarterze będą zastosowane enzymy, Ca – niepochodzący z minerałów, kwasy organiczne, a w innym nie. Z konieczności jedna pasza kosztuje więcej, inna mniej. Którą powinniśmy kupić, jeśli chcemy mieć mniej problemów?

Nie tylko pasza
Czy pasza to wszystko? Czy nigdy nie doświadczyliśmy, że podano świetną paszę, a prosięta zachorowały? Oczywiście, że to możliwe. Wystarczy mały problem z wodą – awaria, niedopatrzenie. Jeśli prosięta nie piją, to także nie jedzą. Jeśli nie jedzą, to są głodne. Szukają czegoś w gnoju i znajdują, niekoniecznie to, co im zakupiliśmy. A gdy nagle woda się pojawi, uzupełnią płyny i głodne rzucą się na paszę. Przejedzenie nawet najlepszą paszą nie służy zdrowiu. Podobnie może być, gdy paszy zabraknie, a obsługa nie dosypie jej na czas, albo gdy liczba prosiąt nie będzie dostosowana do wydajności karmników – zjawisko częste przy nadmiernym zagęszczeniu.

Dodatkowe kłopoty sprawić mogą warunki środowiska. Gdy jest za zimno – trzeba grzać się paszą, gdy za gorąco – obserwujemy mniejsze zapotrzebowanie na energię w paszy, itd. Czyli ogólnie dobra pasza podana w konkretnych warunkach może okazać się niedobrana. Co dla jednego dobre, nie musi być dobre dla innego. W pewnej chlewni utrzymywano kilka sztuk loch rasy złotnickiej, a pozostałe wbp x pbz. Po odsadzeniu podano paszę prosiętom i białe dostały obrzękówki, pstre były zdrowe. Ewidentnie pasza była zbyt słaba jakościowo dla białych prosiąt. Zrobiono więc prestarter o bardzo wysokich parametrach z surowców o najwyższej strawności. Jaki był efekt? Prosięta białe były zdrowe i świetnie się miały, pstre miały obrzękówkę.

Z takim problemem już można sobie poradzić, bo „łatwiej kija pocienkusić, niż go potem pogrubasić”. Z dobrej paszy łatwo robi się słabszą. Gdy każda genetyka dostawała swoją dawkę, życie stało się piękniejsze. Kolejny kłopot rozpoczął się z chwilą nadejścia odwilży. Znacznie pogorszyły się wtedy warunki w chlewni. Zmniejszyła się wymiana powietrza, podniósł poziom amoniaku, wzrosła wilgotność, a wraz z nią obniżyła się temperatura odczuwalna. Prosięta znów zaczęły chorować. Epizod został skutecznie zakończony dopiero po podaniu antybiotyku.

Wyssane z mlekiem matki
Nowo narodzone prosięta swoją odporność zawdzięczają siarze pobieranej zaraz po urodzeniu. Jej wartość immunologiczna zależy od szeregu czynników, w tym prowadzonego programu szczepień. Długość porodu i techniki stosowane w czasie jego trwania mają wpływ na równy bądź nie poziom odporności prosiąt, co z kolei ma wpływ już na starcie na los prosięcia, jego szanse na przeżycie i dalszy prawidłowy rozwój oraz finalnie uzyskane efekty produkcyjne. Stosowanie zabiegów profilaktycznych czy metafilaktyczne stosowanie preparatów farmaceutycznych zapewnia zdrowotność prosiąt i szybki przyrost masy ciała.

Istotne znaczenie mają też warunki, w jakich przebywają prosięta: szczególne temperatura, wilgotność i jakość powietrza w miejscach przebywania zwierząt. Od prawidłowo prowadzonych zabiegów sanityzujących środowisko zależy uzyskanie oczekiwanego efektu, jakim jest wysoka zdrowotność i produkcyjność. Niezmiernie ważna jest jakość podawanych pasz. Nie tylko poziom ich parametrów, ale także, a dla prosiąt może przede wszystkim, jakość użytych surowców. Jakość nie tylko higieniczna, ale również rodzaj surowców zapewniających wysoką strawność i gwarancję dobrego wykorzystania przez młode zwierzęta. Efektywność odchowu to nie tylko proste zabiegi związane ze szczepieniami czy stosowaniem preparatów leczniczych. To w równym stopniu dbałość o warunki, w jakich przebywają zwierzęta, oraz o jakość paszy i wody.