Skocz do zawartości




Zdjęcie

Dokarmianie jabłoni po opadzie świętojańskim

Napisany przez agrofoto, 02 lipiec 2014 · 326 wyświetleń

Dokarmianie jabłoni po opadzie świętojańskim Poprzez zadbanie o kondycję drzew jesienią, wiosenne dokarmianie i inne zabiegi poprawiające jakość pąków kwiatowych, a także wspomaganie roślin w okresie kwitnienia i później, kiedy po zapłodnieniu następują intensywne podziały komórkowe – mogliśmy zwiększać potencjał drzew odnośnie wielkości i jakości plonu. Opad czerwcowy, nazywany też świętojańskim, kończy czas budowania tego potencjału, a od nas zależy, w jakim stopniu uda się nam go wykorzystać. Jest to bardzo ważny okres dla drzew, bo w naszym klimacie pod koniec czerwca zaczyna się już proces różnicowania pąków kwiatowych, a od jego pomyślnego przebiegu zależy kwitnienie i owocowanie drzew w następnym sezonie. W roku obfitego owocowania nie jest to wcale łatwe, ponieważ nasiona zaczynają wytwarzać gibereliny, które działają blokująco na powstające w sąsiedztwie nowe pąki kwiatowe. Jeśli chcemy więc uzyskać coroczne, wysokie plony, musimy dołożyć wszelkich starań, aby drzewa w tym trudnym momencie były optymalnie zaopatrzone we wszystkie potrzebne składniki pokarmowe oraz jeśli to możliwe, wpłynąć na gospodarkę hormonalną tak, aby duża ilość owoców nie wpłynęła negatywnie na zakładanie nowych pąków kwiatowych.
Mniej więcej w połowie czerwca, w wyniku ostrej konkurencji pomiędzy zawiązkami o wodę i składniki pokarmowe, dochodzi corocznie do mniej lub bardziej silnego opadania młodych owoców. W latach obfitego kwitnienia i zawiązania opad jest silniejszy, zaś w latach słabego kwitnienia osypywanie się owoców zazwyczaj jest nieznaczne, co się tłumaczy mniejszym zużyciem energii przez roślinę w czasie kwitnienia i lepszym wykarmieniem małej ilości owoców.
W tym czasie ustają podziały komórkowe w młodych owocach, zanika w nich produkcja auksyn i radykalnie zmniejsza się ilość pobieranego przez nie wapnia. Od tej pory drzewa starają się, aby ich owoce jak najszybciej dojrzały, co pozwoli im na „wysianie” nasion i zwiększenie szans na przetrwanie gatunku. Dlatego jabłonie, które nadal pobierają wapń, przekazują go już niemal wyłącznie do pędów i liści, a w komórkach jabłek, wraz ze wzrostem ich objętości dochodzi do stopniowego rozcieńczenia tego składnika. Następuje tu pewna sprzeczność interesów, bo nam najczęściej zależy na opóźnieniu dojrzałości owoców, a przez to dłuższemu ich przechowywaniu. Od wysycenia owoców wapniem zależy też ich jędrność i trwałość w obrocie, a także podatność na choroby przechowalnicze. Skazani więc jesteśmy na dostarczanie owocom wapnia inaczej niż poprzez korzenie. Stosujemy więc dokarmianie pozakorzeniowe, przy czym ważne jest dokładne pokrycie cieczą całych owoców, ponieważ wapń, który zostanie naniesiony na liście- nie zostanie przekazany do zawiązków. Wykorzystujemy w tym celu różne nawozy, każdy z nich ma jednak swoją specyfikę i stąd wynikają różnice w ich zastosowaniu. Dawniej wykorzystywano wyłącznie saletrę wapniową i chlorek wapnia. Jednak zwrócono uwagę, że nadmiar azotu pogarsza wybarwianie się jabłek, a chlorek może wykazywać działanie fitotoksyczne – trzeba więc je stosować ostrożnie, co nie zmienia faktu, że są to przydatne i tanie nawozy. Dostępne są nawozy zawierające bardzo czysty chlorek wapnia w formie płynnej – dużo bezpieczniejsze. Saletra wapniowa jest najczęściej wykorzystywana do zabiegów czerwcowych, na odmiany „zielone” (Mutsu, Boiken, Golden Delicious) oraz do ostatnich zabiegów przed zbiorem w celu opóźnienia żółknięcia owoców. Z czasem pojawiły się na rynku nawozy, w których wapń jest skompleksowany aminokwasami – ich wielką zaletą jest niezwykle szybkie i skuteczne dostarczenie składnika pokarmowego do owocu oraz bezpieczeństwo stosowania. Skuteczność i szybkość wynika między innymi z faktu, że aminokwasy są bardzo małymi cząsteczkami i wnikają do roślin nie tylko przez aparaty szparkowe, ale również przez tzw. przestrzenie międzykutykularne, których jest wielokroć więcej i to po obydwu stronach liścia jabłoni. Najcenniejsze są gotowe preparaty, w których wapń został w procesie produkcyjnym „fabrycznie” skompleksowany aminokwasami (najlepiej pochodzenia roślinnego).
Powszechne stało się stosowanie chlorku wapnia z dodatkiem koncentratu aminokwasowego – wg. opinii niektórych doradców ich działanie jest takie samo jak tych „fabrycznych”. Nie jestem co do tego całkiem przekonany (z różnych przyczyn) ale nie ulega wątpliwości, że stosowanie koncentratów aminokwasowych poprawia działanie tych nawozów i niweluje działanie fitotoksyczne chlorku. Na pewno też aminokwasy zostają szybko wbudowane w roślinę, poprawiając jej kondycję. Jeśli więc stosujemy chlorek wapnia- na pewno warto dorzucić koncentrat aminokwasowy (najlepiej pochodzenia roślinnego). Obserwacje z ostatnich sezonów wskazują jednak, że nadmierne stosowanie aminokwasów może przynieść niespodziewanie niekorzystne skutki uboczne – korzystajmy więc z dobrodziejstwa aminokwasów rozsądnie i z umiarem.
W ostatnich latach pojawiły się też nawozy wapniowe do stosowania dolistnego, w których wapń występuje w postaci mrówczanu, a także z nano-srebrem. Rozwiązania są coraz ciekawsze i nie zawsze o wartości danej odżywki decyduje zawartość procentowa czystego składnika pokarmowego. Czasem ważniejsze są sposób działania lub dodatkowe efekty. Coraz większa jest też paleta odżywek nie będących typowymi nawozami wapniowymi, ale mające za zadanie stworzenie/usprawnienie tzw. pompy wapniowo-auksynowej, od której zależy równomierność dystrybucji wapnia do poszczególnych elementów w roślinie (w tym owoców). Efektem ubocznym ich stosowania jest zazwyczaj poprawa wybarwienia owoców. Skuteczność tych preparatów zależna jest między innymi od terminowości wykonania zabiegów – warto więc skontaktować się z przedstawicielami producentów, aby poprzez nieumiejętne zastosowanie nie stracić pieniędzy i nie pozbawić się spodziewanego rezultatu.
Dokarmianie sadów po opadzie czerwcowym nie sprowadza się tylko do poprawy zaopatrzenia w wapń- inne składniki pokarmowe są również bardzo ważne. Specyfiką odmian należących do grupy Golden Delicious (mutacje oraz odmiany pokrewne) jest zwiększone zapotrzebowanie na magnez, który w przypadku tych odmian trzeba podawać dolistnie już od maja. Pierwiastek ten wykazuje pewne działanie antystresowe i mocno ogranicza lipcowo-sierpniowe opadanie liści, które oprócz odm. Golden Delicious w ostatnich latach coraz bardziej dotyka też odmian: Gala, Ligol, Idared. Pamiętajmy jednak, że przyczyn plamistości i opadania liści jest co najmniej kilka i samo dokarmianie magnezem (choć bardzo potrzebne) zazwyczaj już nie wystarcza. Najczęściej wykorzystujemy siarczan magnezu lub saletrę magnezową (azotan magnezu). Jest też wiele nawozów firmowych o podwyższonej zawartości tego składnika. Pamiętajmy jednak, że magnez w postaci soli magnezowych pobierany jest przez roślinę do 7 dni (oczywiście, największa przyswajalność jest przez pierwsze 2 dni), jeśli więc wykonamy zabieg wieczorem, a rano będzie padał deszcz- większość naszego nawozu zostanie zmyta z powierzchni liści. Jeśli więc panuje niepewna, przekropna pogoda – warto sięgnąć po szybko działające odżywki, jakimi są np. nawozy algowe.
Innym pierwiastkiem, który ma szczególne znaczenie w dokarmianiu w okresie letnim jest potas. Odpowiednie zaopatrzenie w ten makroelement poprawia wielkość owoców, ich masę, wybarwienie i smak. Szczególnie duże zapotrzebowanie na potas wykazują odmiany Gala i Elstar, z odmian letnich: Piros, Celeste, Early Geneva. Natomiast nie należy przesadzać z tym składnikiem w przypadku odmian: Szampion, Jonagold (cała grupa), Ligol, które na nadmiar potasu reagują gorszym przechowywaniem owoców. Jeśli więc chcemy poprawić wybarwienie jabłek tych ostatnich odmian, proponuję aby w drugiej połowie sierpnia, zamiast dokarmiać potasem- sięgnąć po fosfor, który wg. mojej opinii dużo lepiej wpływa na wybarwienie owoców (jednocześnie poprawia jakość tworzących się pąków kwiatowych).
Pierwiastkiem, o którym niestety zazwyczaj zapominamy w okresie letnim jest bor. Szkoda, bo jest on potrzebny nie tylko dla jakości pąków kwiatowych, pełni również ważną rolę w przemianach cukrów i aktywnie wspomaga transport wapnia w roślinie. Warto więc, skoro tak intensywnie dokarmiamy rośliny wapniem, skorzystać z nawozów dodatkowo zawierających bor. Korzyści są duże, bo jednocześnie poprawiamy: zaopatrzenie w wapń, wybarwienie i smak owoców oraz wspomagamy pąki kwiatowe.
Szczególnie zachęcam do stosowania w okresie letnim nawozu Fertileader Elite. Jest to preparat algowy zawierający wapń, azot, potas, bor oraz biostymulujący kompleks Seactiv z aminokwasami, cytokininą IPA i antystresantem. Zastosowanie tego preparatu 3-4 razy w sezonie letnim (czerwiec-sierpień, co ok. 2 tyg.)zapobiega występowaniu gorzkiej plamistości podskórnej (GPP), poprawia wybarwienie, smak i zdolność przechowalniczą owoców. Nie jest to „najtańsze” rozwiązanie, ale skuteczność jest naprawdę świetna.

Zbigniew Marek

fot. http://www.agrofoto....jablon-jonatan/