Skocz do zawartości




Zdjęcie

Hodowcy Hodowcom

Napisany przez agrofoto, 24 marzec 2014 · 494 wyświetleń

Hodowcy  Hodowcom W tym krótkim zdaniu zawiera się cel, jaki przyświecał seminarium zorganizowanym przez firmę WWS Polska, które odbyło się 19 marca br. w Instytucie Genetyki i Hodowli Zwierząt Polskiej Akademii Nauk. Do Jastrzębca przyjechało wielu hodowców bydła mlecznego z całego kraju, bo czyż można pominąć spotkanie z amerykańskimi hodowcami, którzy na przykładzie własnej fermy przekonywali, że można produkować 14 000 litrów mleka od krowy bez obniżenia parametrów płodności i zdrowotności stada.

Firma WWS już od ponad 25 lat oferuje w Polsce amerykańską genetykę, która szybko zyskała ogromne uznanie hodowców, a najlepiej świadczy o tym fakt, że co druga krowa/jałówka w kraju inseminowana jest nasieniem amerykańskim pochodzącym właśnie z WWS-Polska. Z USA, na zaproszenie firmy przyjechali do Polski Yogi i Brian Brown - hodowcy ze stanu Wisconsin, by podzielić się z polskimi kolegami swoimi doświadczeniami. A te mają ogromne, podobnie jak efekty swojej pracy. Na fermie Sanburst Dairy rolnicy wybudowali 2 wolnostanowiskowe obory, w których utrzymują obecnie 500 krów dojnych rasy hf, o średniej wydajności 14 500 kg mleka od sztuki, co daje 45 kg mleka na krowę dziennie, o zawartości białka na poziomie 3, 09% i tłuszczu 3,76%. Jak poinformował Brian Brown, od kiedy mlecznice przebywają w komfortowych warunkach średni poziom komórek somatycznych znacznie się zmniejszył, do około 157 tysięcy w 1 ml mleka. Długość okresu międzywycieleniowego wynosi 12,6 miesiąca, a pierwsze wycielenie odbywa się w wieku 23,5 miesiąca.

Załączony obraz

Licznie zebrani hodowcy z całej Polski


Takie efekty produkcyjne możliwie były dzięki zmianom, jakie amerykańscy hodowcy wprowadzili w 1999 roku. Jedną z nich było przede wszystkim zadbanie o jak najlepszy komfort i wygodę życia zwierząt, ze szczególnym uwzględnieniem zapewnienia dużej powierzchni stanowisk legowiskowych dla krów oraz odpowiedniego mikroklimatu w oborze. Klimat stanu Wisconsin jest co prawda bardzo zbliżony do polskiego, ale…
- Gdy temperatura wzrośnie do 18 ° C, w oborze włączają się mechaniczne wentylatory zamontowane nad stanowiskami, gdy zaś wzrośnie do 23 ° C, uruchamiają się już zraszacze – wyjaśnił B. Brown.

Załączony obraz

Yogi Brown, hodowczyni z USA


W specjalnie wydzielonym obszarze obory, utrzymywane są krowy zasuszone, które –podobnie jak u nas – trafiają tam na 60 dni przed wycieleniem. Na 21 dni przed porodem przyszłe matki przechodzą do odrębnego miejsca, gdzie otrzymują specjalnie opracowaną dawkę pokarmową. Po porodzie krowa przeprowadzana jest z kolei do własnej zagrody, gdzie przebywa co najmniej 18 dni po wycieleniu.Tam odbywa się dokładne monitorowanie krów pod kątem jej zdrowotności. Przez 7 dni od porodu każda sztuka ma mierzoną temperaturę ciała, osłuchiwana jest (stetoskopem) pod kątem zapalenia płuc oraz określana jest także ilość pobranej w tym czasie paszy i wody.
- Praca nad krową w okresie poporodowym wymaga wiele pracy i wysiłku, ale „ustawia” ją na cały okres laktacji – stwierdził amerykański hodowca. - Dużą uwagę skupiliśmy również na genetyce krów, tak by z pokolenia na pokolenie stawały się coraz lepsze.
W rozrodzie ferma Sanburst Dairy kieruje się zasadą wybierania rozpłodników, które mają już swoje osiągnięcia. Preferuje buhaje, których potomstwo ma wysoką produkcję mleka i świetną jakość wymion. Buhaje muszą również przyczyniać się do łatwości ocieleń i długowieczności.
Ogromną uwagę zwraca się również na jakość pozyskiwania i skarmiania pasz. Warto nadmienić, że pasza zadawana jest dokładanie o tej samej porze dnia i dostępna jest non stop. W jej skład wchodzi: kiszonka z kukurydzy, sianokiszonka z lucerny, mielone ziarno kukurydza, nasiona bawełny, płynna melasa i serwatka, suszona lucerna, słoma pszenna, mączka sojowa oraz minerały.

Załączony obraz

Brian Brown, właściciel farmy Sanburst Dairy


Od Yogi Brown uczestnicy seminarium mogli dowiedzieć się o szczegółach odchowu cieląt na fermie, które wpływają na wykorzystanie ich potencjału genetycznego. Pani Brown potwierdziła wyniki wielu badań mówiących, że najważniejsze jest 56 pierwszych dni życia cielęcia, bo to one decydują o wielkości przyszłej ich laktacji. Zdaniem hodowczyni początki zdrowej cieliczki sięgają porodówki. W dużym skrócie wśród podstawowych zasad odchowu wymienić można zawsze głęboką, suchą i czystą ściółkę w kojcu poporodowym, wyposażonym w lampę ogrzewającą, jak najszybsze podanie siary oraz odchów do 60 dnia życia w budkach na zewnątrz.
Pytaniom hodowców, którzy przyjechali na seminarium w Jastrzębcu do hodowców zza oceanu nie było końca. Bo i hodowla bydła mlecznego to temat, o którym można rozmawiać bez końca. A, że nie samą hodowlą żyje rolnik, dlatego uczestnicy z ogromnym zainteresowaniem wysłuchali także prezentacji o badaniach realizowanych przez Instytut Genetyki i Hodowli Zwierząt, jakie przedstawili prof. Jarosław O. Horbańczuk oraz dr hab. Artur Jóźwik.

Załączony obraz

Zespół WWS Polska – prawie w komplecie, w pierwszym rzędzie od lewej – właściciel firmy Robert Pakuła.