Skocz do zawartości




Zdjęcie

Ogrodowy zawrót głowy, czyli jak dobrać kosiarkę do ogrodu?

Napisany przez agrofoto, 12 kwiecień 2013 · 1123 wyświetleń

O tym, że nie jest łatwo wybrać odpowiednią kosiarkę wie każdy, kto kiedykolwiek odwiedził sklep ze sprzętem do pielęgnacji zieleni. Pchana? Samojezdna? Elektryczna, czy lepiej spalinowa? Jakiej wielkości? Odpalana za pomocą linki, czy kluczyka? Jak nie dać się przygnieść lawinie pytań i wybrać sprzęt, który sprawi, że praca w ogrodzie będzie relaksem, a nie przykrym obowiązkiem? Wystarczy przyswojenie poniższych wskazówek.

Główna zasada wydaje się prosta: wielkość kosiarki należy dostosować do wielkości ogrodu. Teorię trzeba jednak umieć zastosować w praktyce. – Przeciętnego użytkownika koszenie nuży po ok. 1,5 godziny – mówi Robert Łoza, ekspert firmy John Deere. – Jeśli używamy dużej maszyny o szerokości noży wynoszącej 50 cm i pchamy ją z prędkością ok. 3 km/h, to przez ten czas skosimy ok. 2250 m2 – dodaje. Jeśli ogród jest większy należy wybrać większy sprzęt lub kosić dłużej. Jeśli ogród jest mniejszy, to można zastosować mniejszą kosiarkę. Na rynku dostępne są modele o tzw. szerokości roboczej od 36 do 57 cm.

To proste wyliczenie nie bierze pod uwagę np. ukształtowania ogródka, ilości drzew i innych przeszkód. A wielkość kosiarki zależy również od rodzaju ogrodu. Jeśli jest w nim dużo przeszkód, pomiędzy którymi trzeba manewrować przydatna będzie kosiarka mniejszych rozmiarów.


Spalinowa, czy elektryczna?

Rozmiary ogrodu to czynnik, który należy wziąć pod uwagę również przy wyborze rodzaju silnika. Kosiarki elektryczne mogą być stosowane na trawnikach do 1000 m2. – Choć w uwagi na ograniczenia związane z długością przewodu elektrycznego, najlepiej sprawdzają się w małych ogrodach do 300 m2 – wyjaśnia Robert Łoza z John Deere. Kosiarki tego typu mają najczęściej mniejsze noże (36-43 cm), co wpływa na wydłużenie koszenia.

Załączony obraz

Pchane kosiarki spalinowe sprawdzają się najlepiej na trawnikach o powierzchni 300 – 2500 m2. Dzięki trwałej i mocnej konstrukcji maszyny tego typu posiadają noże o szerokości od 40 do 57 cm. Są trwalsze, można je stosować w trudnym terenie i umożliwiają koszenie niezależnie od warunków pogodowych. Są jednak także bardziej hałaśliwe. Dlatego kosiarka elektryczna lepiej sprawdzi się w małym ogrodzie na osiedlu domków jednorodzinnych, gdzie koszenie głośnym sprzętem w sobotnie przedpołudnie może skutecznie popsuć sąsiedzkie relacje.

Załączony obraz




Czy rozmiar ma znaczenie?

Jeśli ogród ma więcej niż 1000 m2 można zastanowić się nad wyborem większej kosiarki samojezdnej. Pod tą tajemniczą nazwą kryje się najczęściej zgrabny mini-traktorek z agregatem koszącym. Jazda takim sprzętem jest nie tylko bardziej efektywna i oszczędza czas, jest również bardzo łatwa i przyjemna. – Obecnie kosiarki samojezdne są w wiele łatwiejsze w obsłudze niż samochód osobowy. To sprawia, że poradzi sobie z nimi każdy użytkownik, nawet nieposiadający prawa jazdy – ocenia Robert Łoza z John Deere.

Kosiarki samojezdne mogą być bardzo przydatne również poza sezonem ogrodniczym. Jesienią posłużą do zamiatania liści z alejek, a zimą do odśnieżania i posypywania piaskiem nawet dużych powierzchni.

Czy można mieć sobotę dla siebie, a trawnik kosi się sam?

Załączony obraz

Praca w ogrodzie to dla większości ich posiadaczy przyjemność, jednak może się zmienić w przykry obowiązek, jeśli przyjdzie kosić trawę, co kilka dni. Stąd pomysł na automatyczną kosiarkę – robot.
Samobieżne urządzenie porusza się po wyznaczonym terenie w ogrodzie i wykonuje powierzone im zadanie. Dzięki systemowi czujników potrafi odnaleźć się w przestrzeni, ominąć przeszkody, wykonać zadanie i wrócić do źródła zasilania. Cały proces dzieje się automatycznie, a ruch maszyny przypomina taniec. Być może dlatego firmy tworzące domowe roboty chętnie nadają im nazwy takie jak Roomba (czyt. rumba) w przypadku popularnych robotów odkurzających firmy iRobot, czy Tango, w przypadku kosiarki automatycznej John Deere.
Praca w tego typu automatami jest bardzo prosta. Wystarczy zainstalować bazę zapewniającą możliwość naładowania akumulatorów i wyznaczyć teren, na którym ma pracować robot za pomocą specjalnego przewodu ukrytego pod darnią.

Załączony obraz

Na tym kończy się rola człowieka. W przypadku Tango nie trzeba nawet wyrzucać ściętej trawy. Kosiarka sama rozrzuca źdźbła, które stanowią naturalny nawóz – tłumaczy Robert Łoza z John Deere. – Urządzenie samo zadba o trawnik o powierzchni nawet 1800 m2 i samo się naładuje. Największą trudnością okazuje się to, by nie zapomnieć schować urządzenia na zimę.

Co z trawą?

Bogactwo ułatwiające nawożenie, czy zbędny śmieć? To, co chcemy robić ze skoszoną trawą również wpływa na wybór typu kosiarki. Jeśli ma być ona zbierana i kompostowana, konieczny będzie wybór kosiarki z tzw. wyrzutem tylnym umożliwiającym zbieranie ścinków do specjalnego kosza. Należy nadmienić, że wielkość pojemnika wpływa znacząco na wydajność koszenia. Im mniejszy kosz, tym częściej trzeba go opróżniać, a to spowalnia pracę. W takim przypadku warto rozważyć zakup kosiarki z rozrusznikiem lub sprzęgłem z hamulcem rozłączającym napęd noży. Dzięki temu użytkowanie będzie o wiele sprawniejsze i przyjemniejsze.

Załączony obraz

Ścięta trawa może być również rozrzucana po powierzchni trawnika. W takim wypadku należy wybrać kosiarkę z wyrzutem bocznym. Dobrym rozwiązaniem może być model z wyrzutem tylnym i opcją wyboru wyrzutu bocznego. – Będziemy mieć wtedy możliwość zmiany sposobu zagospodarowania skoszonej trawy – podpowiada Robert Łoza z John Deere.

Ciekawym wyborem może być również kosiarka mulczująca, czyli taka, która nie tylko rozrzuca skoszoną trawę, ale dodatkowo rozdrabnia ścięte źdźbła. Tego typu rozwiązanie jest warte rozważenia, ponieważ zabieg ten zmniejsza parowanie wody, ogranicza rozwój chwastów, a zmulczowana trawa stanowi dla trawnika naturalne źródło azotu.

Dodatkowe funkcje – zbytek, czy konieczność?

Jeśli użytkownikiem dużej kosiarki pchanej koniecznej do obsługi dużego ogrodu będzie delikatna kobieta, to warto zainwestować w model posiadający napęd na koła. Tego typu kosiarka właściwie ciągnie użytkownika za sobą, umożliwiając wygodne koszenie nawet dużych trawników.

Panie powinny rozważyć również, to w jaki sposób kosiarka będzie uruchamiania. Tradycyjne odpalanie silnika spalinowego za pomocą linki może kosztować dużo wysiłku. – Problem znika, jeśli zastosujemy kosiarkę elektryczną lub model spalinowy z rozrusznikiem – dodaje ekspert John Deere.

Do tego można dołożyć systemy ułatwiające zbiór wilgotnej trawy, zbierające z trawnika liście i inne materiały organiczne, gwarantujące lepsze napełnienie zbiornika, a nawet zmniejszające drgania odczuwane przez użytkownika. Lista dodatkowych opcji jest bardzo długa. Najważniejsze jednak to wybrać sprzęt o odpowiedniej wielkości, sile oraz jakości, tak by wytrzymał trudy wielu sezonów.

Załączony obraz Załączony obraz Załączony obraz Załączony obraz Załączony obraz Załączony obraz Załączony obraz Załączony obraz Załączony obraz

Załączone miniaturki

  • Załączony obraz