Skocz do zawartości




Zdjęcie

Jeśli cena mleka jest marna, rolnicy czekają...

Napisany przez monika_adag_88, 28 styczeń 2016 · 1671 wyświetleń

tmr bydło żywienie blattin mleko hf
Jeśli cena mleka jest marna, rolnicy czekają... 25 stycznia w Jarnołtówku na Opolszczyźnie rozpoczęła się XVI Ogólnopolska Konferencja Hodowców Bydła Mlecznego firmy Blattin Polska, która potrwa do piątku. Cykl wykładów dotyczących odpowiedniego przygotowania TMR-u połączono w tym roku z pokazami praktycznymi, które pozwolą hodowcom zobaczyć różnice w działaniu wozów paszowych z dwoma systemami – pionowym i poziomym. O wrażenia z konferencji, współpracę z doradcami z firmy Blattin, a także przemyślenia na temat rynku mleka zapytaliśmy pana Krzysztofa Bartona, hodowcę z Wróblina (gm. Głogówek, woj. opolskie).

Panie Krzysztofie, jaka jest specyfika Pana gospodarstwa?

Zajmujemy się oczywiście produkcją mleka. Mamy HF-y, na ten moment ok. 60 szt. krów, a do tego naturalnie młodzież, cielaki etc. – gdzieś w granicach 130 szt.

Każdy hodowca w mniejszym lub większym stopniu odczuł spadek cen mleka i narzucone kary za nadprodukcję. Jak Pan ocenia aktualną sytuację na rynku mleka?

Wydaje mi się, że czynnikiem hamującym jest cena mleka, tak jak Pani wspomniała. To jest podstawa, od tego należałoby rozpoczynać każdą dyskusję dotyczącą hodowli. Jak cena jest w miarę uczciwa i w miarę dobra, to nikt nie mówi o jakimś tam okresie prosperity, w którym bylibyśmy jakimiś krezusami mlecznymi. Wtedy rolnika stać na różne novum, na różne inwestycje i tak dalej, a jak cena jest marna, wielu rolników po prostu wyczekuje, chce przetrwać ten nieciekawy okres. Po takim czasie, kiedy wiele mleczarni padło, kilkanaście lat temu – w ’97 Koźle zalała duża woda, więc mleczarnia znikła, wcześniej znikły Krapkowice, jeszcze wcześniej znikła prywatna, słynna mleczarnia Obi – żeśmy trafili jakieś 20 lat temu do OSM do Głubczyc, gdzie wówczas było ok. 120 dostawców (na ten moment jest 200 z hakiem). Fakt, że ilość mleka to jest taki pewien paradoks – ilość mleka nie zmalała, bo ta mała grupa powiększyła swoje stada i nadrabia to ilością. Ale to również świadczy o tym, że to jest bardzo trudna praca, bardzo pracochłonna i kosztowna.

Współpracuje Pan z firmą Blattin. Jakie były tego początki?

Rozpoczęliśmy współpracę z firmą Blattin od dodatków mineralnych, różnego rodzaju lizawek (z magnezem, na pastwiska itd.). Współpracujemy już gdzieś od 5 lat i ta współpraca się powoli rozszerza z tego względu, że w tej firmie doradcy zajmują się nie tylko sprzedażą, ale przede wszystkim lub głównie zależy im na doradztwie żywieniowym, które stawiają na pierwszym miejscu.

Czy tego typu spotkania są dla Pana jako hodowcy wartościowe, tzn. wiedza, która jest tutaj przekazywana, może być wykorzystana w gospodarstwie?

Skorzystałem z tego zaproszenia, bo oprócz bardzo ciekawego wykładu pana profesora Kowalskiego interesuje mnie również materia nowych silosów, a także podglądanie technologii, nowych, ciekawych rzeczy w obiektach inwentarskich na innych fermach. Mam nadzieję, że w marcu pojawią się w końcu środki strukturalne z Unii na modernizację. To się stale przesuwa, ale mam nadzieję, że jak nasze nowe władze obiecały, że procedury uproszczą, to w reszcie program ruszy w marcu. Będziemy chcieli w związku z tym coś takiego u siebie wykonać, a że większość ludzi jest wzrokowcami, warto to jednak zobaczyć i stąd moja obecność tutaj.

Czy na Pańskim podwórku gości już wóz paszowy?

Tak, tak. Pionowy, też z włoskiej firmy, ale Faresin, który w naszym gospodarstwie funkcjonuje gdzieś już od 5 czy 6 lat.

Czy po dzisiejszych pokazach przymierza się Pan do zmiany wozu?

Rzeczywiście warto było tu przyjechać i sobie porównać te dwie technologie. Okazuje się, że wozy poziome tę robotę robią i lepiej, i troszeczkę szybciej. Dzięki temu zyskujemy czas, ekonomikę! Mniejsze jest zużycie paliwa, co też jest bardzo cenne przy tego typu hodowli. Przekłada się to wszystko na lepszą produkcję, a na koniec mamy lepszy wynik finansowy.