Skocz do zawartości




Zdjęcie

Czy mieszańce wyprą tradycyjne odmiany pszenicy?

Napisany przez agrofoto, 22 grudzień 2015 · 2054 wyświetleń

Czy mieszańce wyprą tradycyjne odmiany pszenicy? Około sto lat temu odkryto fenomen heterozji – wysoki wigor i bujność występującą w pierwszym pokoleniu mieszańców. Od tego czasu hodowcy nieustannie tworzą nowe krzyżówki. Ich hodowla różnie się rozwija, w zależności od gatunków. Na przykład wszystkie odmiany kukurydzy i słonecznika to mieszańce, natomiast udział mieszańców w zbożach: w pszenicy, życie czy owsie nadal stanowi znikomy procent.

Pszenica mieszańcowa z całą pewnością nie zdobyła jeszcze w naszym kraju wielkiej popularności. Mimo tego, że od kilku lat w katalogach firm nasiennych pojawiają się hybrydy, to jednak polscy rolnicy podchodzą do tej innowacji dość sceptycznie. Zupełnie niesłusznie. Jednak z podobną nieufnością do hybryd podchodzili producenci rzepaku. Dobrych kilka lat firmom nasiennym zajęło przekonanie, iż zjawisko heterozji wykorzystywane w hodowli rzepaku ozimego jest pożądanym i efektywnym rozwiązaniem – pozwala na uzyskanie wyższego i stabilnego plonowania. Trwająca kilkanaście lat kampania edukacyjna oraz potwierdzona latami doświadczeń wysoka plenność mieszańców zaowocowała tym, iż blisko 80% areału obsiewane jest tego typu odmianami. Najprawdopodobniej taki scenariusz powtórzy się i w przypadku pszenic. Uprawa hybryd jest po prostu bezpieczniejsza, gdyż plonują one i wyżej i wierniej, szczególnie na na słabych, stresowych stanowiskach na przykład charakteryzujących się mozaikowatością gleb.

Mieszańce produkowane są przez skrzyżowanie dwóch linii wsobnych. Uzyskana hybryda charakteryzuje się lepszymi cechami agronomicznymi zarówno od swoich form rodzicielskich, jak i pszenicy konwencjonalnej. Takie krzyżówki odznaczają się także lepszym wigorem. Ta cecha wyraźnie uwydatnia się w potencjale plonu ziarna, gęstości ziarna w stanie zsypnym oraz jakości plonu. Dlatego pszenica mieszańcowa jest korzystniejszym rozwiązaniem pod względem gospodarczym, agronomicznym, technologicznym oraz środowiskowym.

To właśnie lepszy wigor powoduje, iż mieszańce mogą uzyskać bardzo wysoki plon, wyższy nawet o kilkanaście procent, a w warunkach stresowych zwyżka jest jeszcze znaczniejsza w porównaniu z odmianami populacyjnymi i w porównaniu do potencjału plonotwórczego rodziców. Odmiany mieszańcowe charakteryzują się także większym rozrostem biomasy. Sam system korzeniowy może być aż o połowę większy w porównaniu z tym charakterystycznym dla odmian tradycyjnych. Większa biomasa liści powoduje także wzrost intensywności fotosyntezy. Ogólnie zwiększona biomasa powinna zainteresować przede wszystkim hodowców zwierząt i tych, którzy liczą na dodatkowy dochód ze sprzedaży słomy na cele energetyczne. Ziarno mieszańców posiada większą MTZ – ważny czynnik odpowiedzialny za strukturę plonu. Co prawda czas wypełniania ziarna jest taki sam, jak w przypadku odmian konwencjonalnych, to jednak tempo całego procesu jest zdecydowanie szybsze. Przewaga mieszańców nad pszenicą liniową to nie tylko zwiększony potencjał plonotwórczy. To także zagwarantowana stabilność plonowania. Mieszańce są bardziej tolerancyjne na trudne warunki, głównie brak lub nadmiar wody. Im bardziej stresujące warunki glebowe, tym wyższą wartość prezentują mieszańce. Szczególnie dobrze sprawdzają się podczas suszy lub gdy plantacje muszą zmierzyć się ze stojącą na polach wodą. Nie tylko zwiększają swoją wydajność, ale także optymalizują całościowy przychód z produkcji. Wybierając nową odmianę mieszańcową jesteśmy poza tym pewni, iż na wyprodukowany surowiec będzie popyt, gdyż szybki proces hodowlany lepiej reaguje na wciąż zmieniające się potrzeby rynku.

Warto wspomnieć, że pszenica mieszańcowa z powodzeniem od lat uprawiana jest we Francji i w Niemczech. Nasi południowi sąsiedzi – Czesi, Słowacy czy Węgrzy także docenili jej potencjał, przede wszystkim podwyższony wigor na glebach ciężkich oraz możliwość lepszego rozwoju na stanowiskach glebowych lżejszych, często mozaikowych z okresowymi niedoborami wody w glebie oraz niską sumą opadów rocznych.

Na polskim rynku jest dostępnych tylko kilka odmian hybrydowych. Z całą pewnością warto wspomnieć o Hyfi F1, która w tym roku po raz pierwszy została przetestowana przez COBORU w ramach badań rejestrowych. Wyniki tych badań są bardzo zadowalające. Nie dość, iż odmiana została zaklasyfikowana przez Ośrodek do grupy pszenic wysoko plonujących, to przeprowadzone testy potwierdziły także jej dobrą zimotrwałość i klasę jakości „A”. Ponadto wykazano jej bardzo dobrą zdrowotność – wysoką tolerancję na fuzariozę kłosa, bardzo wysoką na choroby podstawy źdźbła i septoriozę. Jest to odmiana wczesna i cechująca się wysoką masą tysiąca ziaren.
Mieszańcowe odmiany pszenicy z pewnością już w tej chwili są w stanie zaspokoić oczekiwania nawet najbardziej wymagających producentów. To, że hybrydy w dłuższej perspektywie wyprą odmiany konwencjonalne, jest oczywiste, analogicznie do innych upraw. Odpowiedź na pytanie, ile czasu minie zanim polscy rolnicy przekonają się do ich uprawy, poznamy niestety za kilka lat. Aby ten proces przyśpieszyć warto wypróbować uprawę mieszańców na małym areale i sukcesywnie zwiększać jego powierzchnię, tak by proces testowania nie trwał, jak w przypadku hybryd rzepaku kilkanaście lat, a co najwyżej kilka.


Anna Rogowska




Tak, tak papier przyjmie wszystko a ludzie podatni na manipulacje (wciąż ich przybywa, w tempie piramidalnym) podchwycą to, co im powiedzą, gdyż nie są wstanie myśleć.

Nie będę wypowiadał się na temat pszenicy mieszańcowej, ale skupię się bardziej na rzepaku ozimym. Pisanie, że "Dobrych kilka lat firmom nasiennym zajęło przekonanie, iż zjawisko heterozji wykorzystywane w hodowli rzepaku ozimego jest pożądanym i efektywnym rozwiązaniem – pozwala na uzyskanie wyższego i stabilnego plonowania." - jest co najmniej naciągane a bardziej skłonny byłbym  powiedzieć niezgodne z prawdą. Z własnego doświadczenia wiem, że większość współczesnych (hybrydowych) odmian rzepaku ozimego nie jest wstanie zbliżyć się do osiągnięcia plonowania rzepaku rodzimego w latach 70. Nie wiem czym to jest spowodowane (być może wychodzą z założenia, że większość potencjalnych nabywców nie pamięta tamtych czasów) stwierdzam tylko fakty i nie doprawiam im żadnej naciąganej polityki.

Jeszcze jedno przypomniało mi się. Kluczowe słowo w tym cytowanym zdaniu to „przekonanie”. Faktycznie firmy zajmują się przekonywaniem inaczej mówiąc urabianiem w potencjalnych nabywcach poglądu, że ów obecny produkt jest lepszy niż poprzedni, choć w rzeczywistości często różni się tylko opakowaniem, zaś wyniki badań odnoszące się do niby to wyższych plonów są naciągane i robione pod dany produkt, aby udowodnić z góry założony cel. Następnie robi się wszystko, żeby ten cel osiągnąć. Ot cała filozofia współczesnej ideologii sukcesu.

Pozdrawiam Artur.

  • Raportuj