Skocz do zawartości




Zdjęcie

2200 szkód w uprawach w lipcu

Napisany przez agrofoto, 11 sierpień 2015 · 330 wyświetleń

2200 szkód w uprawach w lipcu Rozmowa z Bernardem Mycielskim – szefem biura likwidacji szkód rolnych Concordii Ubezpieczenia


Lato to chyba gorący okres – dosłownie i w przenośni – dla ubezpieczyciela specjalizującego się w ochronie rolników?

Zdecydowanie, lato to przecież czas wzmożonych prac rolniczych. Większość maszyn i pojazdów pracuje na polach i w budynkach gospodarczych, a od jakości i obfitości zbiorów zależy funkcjonowanie gospodarstw przez cały rok. My więc też mamy teraz pełne ręce roboty, musimy szybko szacować szkody i oceniać wnioski po to, żeby jak najszybciej wypłacać należne świadczenia. Liczba szkód odnotowanych przez nas w lipcu była bliska 2800.

W ostatnich tygodniach mieliśmy do czynienia z szeregiem ekstremalnych zjawisk pogodowych. Jaki jest bilans strat?

Powstałe straty należy rozdzielić na szkody powstałe w budynkach oraz w uprawach. Jeśli chodzi o pierwszą grupę – klienci zgłaszali się do nas zarówno z drobnymi szkodami zalaniowymi, wycenianymi na 2-4 tys. zł, jak również ze znacznymi uszkodzeniami dachów i budynków, których wartość dochodziła nawet do 100 tys. zł.
Łącznie w lipcu br. odnotowaliśmy dokładnie 580 szkód spowodowanych żywiołami. Wartość wypłaconych odszkodowań wyniosła 4,5 mln zł, z czego po 20. lipca było to 409 szkód wycenionych na 3,3 mln zł.

Natomiast straty w uprawach, po 18. lipca br. objęły 2200 przypadków, których wartość szacujemy na blisko 60 mln zł.
Były to w większości szkody spowodowane gradobiciem.

Załączony obraz

Jaka szkoda z ostatnich dni zrobiła na Panu największe wrażenie?

W mojej wieloletniej pracy nie widziałem chyba jeszcze tak ogromnych zniszczeń, do jakich doszło w lipcu br. na terenie Środy Śląskiej. Kukurydza, będąca wówczas w fazie „wiechowania” (czyli pełnego rozwoju) została ścięta do wysokości 20 cm nad ziemią.
Ogromne wrażenie zrobiły na mnie również szkody gradowe, powstałe w małej wsi w okolicach Wrocławia. Większość okolicznych domów miała uszkodzone dachy i elewacje.
Zdarzenia te pokazują, że natura jest nieprzewidywalna. Nieprzewidywalne są również rejony jakich dotknie żywioł i skala powstałych zniszczeń.

Jakie uprawy ucierpiały ostatnio najbardziej?

Najbardziej ucierpiały zboża i rzepak. Odnotowaliśmy również zniszczenia w innych rodzajach upraw, jak buraki, ziemniaki, kukurydza oraz na plantacjach ogórków, fasol i cebuli.
Warto dodać, że straty w uprawach były tym bardziej dotkliwe, ponieważ zarówno zboża, jak i rzepak znajdowały się wówczas w bardzo wrażliwej fazie rozwojowej. Opady gradu w połączeniu z porywistym wiatrem były tak silne, że w niektórych miejscach ścinały całe rośliny.

Załączony obraz

W jakich regionach szkody są największe?

Do największych zniszczeń na polach doszło w rejonie Namysłowa, Środy Śląskiej oraz na pograniczu województwa kujawsko-pomorskiego, Mazur oraz Konina i Ciechanowa. Na niektórych polach straty sięgnęły nawet 100 proc.

Co wg Pana jest najważniejsze w przypadku szkód masowych? Jakie udogodnienia stosujecie wówczas dla rolników?

Najważniejsza jest szybka reakcja i zrozumienie specyfiki pracy rolnika. Jak zwykle w takich przypadkach uruchamiamy specjalne procedury. Skutkuje to brakiem zastoju w pracach polowych.

To wszystko jest możliwe dzięki sieci naszych wykwalifikowanych rzeczoznawców, działających aktywnie na terenie całej Polski. Są to wysokiej klasy specjaliści z branży rolnej – rolnicy, doradcy rolni i naukowcy.

W przypadku ostatnich zdarzeń nasi rzeczoznawcy w pierwszej kolejności pojawiali się na polach, na których najbardziej liczył się czas…, tj. na polach wymagających już zbioru - rzepaku i zbóż. W dalszej kolejności szacowaliśmy straty w kukurydzy i burakach. Dodatkowo w rejonach gdzie wcześniej dokonywano zbiorów pracę lokalnych rzeczoznawców zasilili koledzy z regionów, w których okres żniw nastąpi później.

Załączony obraz

Jak wygląda procedura likwidacyjna?

Rolnik, na którego polu doszło do zniszczeń zgłasza szkodę do centrali Concordii – telefonicznie lub przez Internet. Następnie wysyłamy zlecenie do naszego rzeczoznawcy, z regionu którego zgłoszenie dotyczy. W dalszej kolejności rzeczoznawca terenowy kontaktuje się z poszkodowanym, umawiając dogodny termin oględzin.