Skocz do zawartości




Zdjęcie

Pomagać Grecji czy nie?

Napisany przez monika_adag_88, 13 lipiec 2015 · 306 wyświetleń

unia europejska grecja kryzys ministerstwo rolnictwa obrady gospodarka
Pomagać Grecji czy nie? To pytanie po raz kolejny stawiają sobie miliony podatników w całej Europie. Zastanawiają się także polscy rolnicy, którzy w ubiegłym roku wyeksportowali do Grecji produkty o wartości 136,7 milionów euro. To właśnie ich grecki kryzys może dotknąć najbardziej.

Po blisko 17 godzinach negocjacji obradujący w Brukseli przywódcy państw strefy euro doszli do porozumienia w sprawie programu pomocowego dla Grecji. Stojący na granicy bankructwa kraj wystąpił o pożyczkę w wysokości ponad 53 miliardów euro. By spłacić bieżące zobowiązania wobec Międzynarodowego Funduszu Walutowego oraz Europejskiego Banku Centralnego, Ateny potrzebują pilnie co najmniej 7 miliardów euro. W zamian za pomoc grecki rząd deklaruje wprowadzenie programu reform. Aby pakiet pomocowy mógł być wcielony w życie, niezbędna jest jednak polityczna akceptacja poszczególnych państw. – Parlament grecki i inne narodowe parlamenty muszą zgodzić się na porozumienie, aby mogły być prowadzone dalsze negocjacje – tłumaczy przewodniczący Rady Europejskiej – Donald Tusk.

Już wiadomo, że na rekapitalizację greckich banków Unia przekaże 25 miliardów euro. Problem w tym, jak kilka lat temu przekonywał Piotr Kuczyński – analityk domu inwestycyjnego Xelion, że pomagając Grecji, Unia pomaga przede wszystkim sobie. – Pomoc Grecji tak naprawdę jest pomocą bankom. Pieniądze podatnika kierowane są do Grecji, która z kolei dużą ich część kieruje do pożyczkodawców, czyli do systemu bankowego. Im większy będzie taki transfer i im dłużej będzie utrzymywany, tym mniejsze będą straty sektora bankowego – mówił Kuczyński.

Na ten paradoks, w dzisiejszej rozmowie w Sygnałach Dnia w radiowej „Jedynce”, uwagę zwrócił też poseł PiS – Joachim Brudziński.
– Kto pożyczał pieniądze Grekom, mając świadomość, w jakim stanie jest ich gospodarka? – przekonywał. Dopłaty dla greckich rolników przy uwzględnieniu, oczywiście, specyfiki greckiego rolnictwa to ponad 500 euro do hektara. Polski rolnik – z różnymi tam wyrównaniami – otrzymuje około 200 euro. Czy polski rolnik ma inny żołądek od żołądka greckiego rolnika?

Na te różnice politycy strefy euro nie zwracają jednak uwagi, choć nie chcą sięgać do kieszeni. Unia Europejska jest między młotem a kowadłem. Z jednej strony boi się konsekwencji bankructwa Grecji, z drugiej coraz mniej chętnie chce finansować tamtejszą gospodarkę.