Skocz do zawartości




Zdjęcie

Co z rolnikami, którzy nie przystąpili do „Programu bioasekuracji”?

Napisany przez monika_adag_88, 08 lipiec 2015 · 547 wyświetleń

Co z rolnikami, którzy nie przystąpili do „Programu bioasekuracji”? Rekompensaty finansowe i pomoc w spłacie kredytów preferencyjnych obiecuje rolnikom, którzy zrezygnują z produkcji trzody chlewnej, Agencja Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa. To jeden ze sposobów na walkę z afrykańskim pomorem świń. Problem w tym, że według niektórych rolników walka na razie nie jest skuteczna.

11 milionów złotych – tyle na odszkodowania dla rolników, którzy zdecydowali się zrezygnować z hodowli trzody, przekazał Podlaskiemu Urzędowi Marszałkowskiemu budżet państwa. Dodatkowo dla tych, którzy przed 31 grudnia 2014 roku wzięli z banków kredyty preferencyjne, przewidziano specjalne wsparcie.

Dzięki wprowadzonym przez nas zmianom w zasadach udzielania kredytów preferencyjnych w dalszym ciągu Agencja będzie spłacała za rolników część należnych bankom środków – zapewnia ARiMR. – Może jednak przestać dopłacać, gdy skończy się realizacja „Programu bioasekuracji”, a rolnik nie wznowi hodowli, czyli na przykład od 1 stycznia 2019 roku.

Jak wynika z danych ARiMR, na niewprowadzenie tak zwanego „Programu bioasekuracji”, a tym samym na rezygnację z produkcji trzody, zdecydowało się do tej pory 277 rolników z Podlasia. Problem w tym, jak przekonuje Stanisław Ojdana – producent trzody chlewnej z miejscowości Nowoberezowa w gminie Hajnówka – że decyzję tę podjęły raczej mało znaczące podmioty… – Z tego, co wiem, to rezygnowali głównie rolnicy, którzy hodowali 5–7 tuczników, przede wszystkim dla siebie i dla rodziny. Żaden duży producent nie zrezygnował – twierdzi gospodarz.

Wczoraj Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi, komentując raport NIK w sprawie działań zapobiegających dalszemu rozwojowi ASF w Polsce, przekonywało, że sytuacja jest pod kontrolą. Innego zdania jest jednak pan Stanisław Ojdana, który rocznie produkuje około 8 tysięcy warchlaków. – Służby weterynaryjne nie panują nad sytuacją – komentuje. – W ubiegłym roku wykryto około 30 ognisk ASF u dzików, a w tym roku jest ich już ponad 80. Nie ma żadnego programu zwalczania tej choroby u zwierząt leśnych. Gdyby tak było, w promieniu 10 kilometrów wprowadzono by strefę ochronną, a stada wybito.

Dodany obrazek


Potwierdzeniem tych słów może być piątkowy protest i spotkanie rolników w sprawie dalszego zwalczania ASF w podlaskim urzędzie wojewódzkim. Przybyli gospodarze dowiedzieli się na nim, że „są plany dotyczące poszerzenia czerwonej strefy o gm. Narew i część gm. Zabłudów”.

Sposobem na opanowanie ASF miał być „Program bioasekuracji” na lata 2015–2018. Do tej pory wprowadzono go w 4 powiatach. Sęk w tym, jak tłumaczy pan Stanisław, że: – Wszystkie standardy związane z higieną, takie jak ograniczenie dostępu osób niepowołanych, maty dezynfekcyjne, dezynfekcja samochodów, higiena w hodowli i obróbce, zwalczanie insektów i tak dalej, w wielu zakładach zostały wprowadzone już dawno. Rolnicy wiedzą, że lepiej zapobiegać, niż leczyć!